Thank You Andy – Galeria 72

Sztukę Tomasza Barczyka inspiruje potoczna rzeczywistość, sytuacje codzienne postrzegane okiem wrażliwego artysty, bystrego obserwatora życia, który swe  dzieło potrafi dodatkowo obdarzyć  charakteryzującym go  poczuciem  humoru. Barczyk jest twórcą młodym, o wyrazistym temperamencie artystycznym, pozwalającym mu na podejmowanie szybkich decyzji i równie rychłą ich realizację. Zależy mu na tym, by  uchronić świeżość pierwszego wrażenia i ubrać je w  jak najbardziej adekwatną formę kompozycyjnego przekazu. Od początku impulsem jego działań twórczych jest  człowiek, przy czym  kobieta zajmuje  pozycję bezspornie uprzywilejowaną. Z technik artystycznych zdecydował się na  malarstwo i grafikę, zaś  z repertuaru tej ostatniej wybrał odwieczny drzeworyt oraz – stosowane od XIX wieku – litografię i linoryt.

 

Poddając analizie  dzieło artysty, potrafimy bez trudu dostrzec, że jego dotychczasowe oeuvre  zdominowała natura grafika. Środki ekspresji jakie stosuje  w malarstwie pozostają bliźniaczo podobne do tych, które określają jego dokonania z obszaru sztuk graficznych. Stawiając na tradycję w doborze  stosowanych technik, artysta  jako motyw wiodący obrał sobie  również – znany od prehistorii  –  wizerunek aktu kobiecego.  Jego  interpretacja nagiej postaci odległa jest od kanonów  renesansu, baroku czy klasycyzmu, wiele w niej zaś odniesień do przemian ustanowionych przez szerokie spektrum tendencji minionego stulecia.

Barczyk pracuje cyklami, a każdy z nich rządzi się swoimi prawami, posiada osobną poetykę i siłę ekspresji. Serię prac powstałą w przedziale lat 2003-2005 zatytułował  „Erotina”. Większość  z nich opatrzona została  dodatkowymi określeniami  typu „Acqua Erotina” czy „Bath Erotina”, które sytuują dziejąca się na nich akcję w kontekście uzdrawiającej wody i kąpieli. Smukłe, sprężyste, zaznaczone  lekkim konturem sylwetki młodych kobiet, charakteryzuje powab, wdzięk i gracja, dopowiedziane soczystą lub zdecydowanie wyciszoną, pastelową nutą barwną. Autor nie zatrzymuje się na portretowym ujęciu bohaterek swych przedstawień, to co zajmuje go najbardziej, to kreacja niebanalnych układów postaci w przestrzeni tła. Dynamika formy jest pochodną upodobania artysty do diagonalnych kierunków, które zyskują na urodzie tym bardziej, gdy scena ujęta została z góry, z perspektywy lotu ptaka.

W 2005 roku Barczyk rozpoczął nowy cykl zatytułowany „Squadniki”, który kontynuuje do dnia dzisiejszego. Przeważają w nim pokaźnych formatów ksylograficzne druki, często wzbogacone o właściwości litografii. Seria ta  – obok dzieł na papierze – poszerzona została o realizacje malarskie, które ujawniają wyraźne ślady warsztatu grafika. Postać – w  przykładach  graficznych tego zespołu prac  –   zdefiniowana zostaje czarną plamą a szczegóły naniesione delikatną białą linią. Całość uzupełnia  kontekst bezprzedmiotowej, o krystalicznej strukturze przestrzeni. Te dynamicznie kreślone tła przywodzą na myśl „Crosshatch Patterns” Jaspera Johnsa – obrazy kształtowane z powtarzających się wzorów kresek o intensywnym rysunku i wciąż zmiennych względem siebie układach. W tak zaaranżowanej scenerii, Barczyk całą swą uwagę skupia na kobiecie, będąc jej oddanym obserwatorem. Nie interesuje go współczesny model zapracowanej businesswoman. Jego dziewczyny odpoczywają, wygrzewają się na słońcu, zażywają relaksującej kąpieli, odsłuchują muzyki z odtwarzaczy MP3, grają w warcaby, delektują się kawą podaną w papierowym kubku, pragnienie zaspokajają puszką piwa lub schłodzoną butelką Coca Coli. Z zalecanego powszechnie ruchu wybierają gimnastykę  i taniec, a jeśli narzekają, to tylko na chłodny polski lipiec, który odbiera im przyjemność plażowania.

„Squadniki” to seria dokonań artysty, pozwalająca dostrzec  zmiany, jakie zachodzą w sposobie formowania przez niego nagości kobiecej. W realizacjach datowanych na lata 2005-2008,  płaszczyznowo i syntetycznie opracowane  sylwetki  pociągają urodą wysmukłych, długonogich modelek, które usytuowane na obrzeżach całości założenia, dają się  podziwiać tylko częściowo, resztę  pozostawiając  w domyśle, poza kadrem kompozycyjnym. W późniejszych opracowaniach dochodzi nowy sposób wyprowadzenia postaci czarnym konturem, uproszczenia jej, pozbawienia ulotnej kobiecości i zastąpienia jej nieco zbrutalizowaną surowością przekazu. Bliska tu droga do porównań z dokonaniami niemieckich ekspresjonistów z kręgu „Die Brücke”, którzy swych źródeł szukali w kulturze Afryki i Oceanii, uczyli się smakować egzotycznego „prymitywizmu”, by docenić pojęcia bezpośredniości, instynktu i autentyczności w przyjętej przez siebie ideologii.  Obrazami ciała, pierwotnym estetyzmem popartym  użyciem stanowczej, odważnej kreski, wspierali dążenia do wypracowania nowej jakości swej kreatywności.

Barczyk korzystając z doświadczeń europejskiej awangardy artystycznej poprzedniego stulecia, najgorliwiej odnotowuje jednak zdobycze amerykańskiego pop-artu, jako źródło swej wiary, przekonań i inspiracji twórczych. Za swego idola obrał Andy Warhola – najwybitniejszego przedstawiciela tej opcji w sztuce, który zwykł mawiać, że „wykonuje prace, które każdy kto spaceruje po Broadwayu, rozpozna w ułamku sekundy – komiksy, wizerunki gwiazd, lodówki, butelki Coca Coli”. Tak jak Warhola – Barczyka interesują techniki reklamy, ich sposób wizualnego oddziaływania i natychmiastowość przekazu. Dlatego w ostatnich pracach prowadzi  dialog z symbolem pop obrazowania, wplata – z pozoru nieporadną kaligrafią – jego wypowiedzi, cytuje – przy użyciu szablonu – wizerunki Marylin Monroe, wykorzystujące  fotografię wielkiej diwy ekranu, która kiedyś posłużyła reklamie filmu „Casablanca”.  Podkreśla, że nie interesują go estetyzmy, a skuteczność z jaką dotrze do swego odbiorcy.

Tomasz Barczyk to artysta swego czasu, który wkraczał w dorosłość znaczoną wielością i natarczywością informacji. Interesuje go to co dzieje się tu i teraz, a swoje spostrzeżenia ubiera w formę, którą przyswajamy sobie w przelocie. To tak jakby dążył do  zapewnienia nam komfortu szybkiego oglądu i dokładał starań, by wyjść naprzeciw naszemu codziennemu zabieganiu.

Prezentacja Tomasza Barczyka w Galerii 72 to wydarzenie szczególne. To pierwszy – w ciągu blisko czterdziestoletniej historii tej przestrzeni wystawienniczej –  pokaz twórcy urodzonego w Chełmie. Pokaz w miejscu, które – jak sam podkreśla – kształtowało jego młodzieńczą wrażliwość na nowe bodźce estetyczne. Z tym większą radością przyjmujemy jego sztukę okrzepłą już w innym – toruńskim środowisku.

Jagoda Barczyńska, Chełm  2011

Galeria 72, Muzeum w Chełmie, ul. Lubelska 55
15 kwietnia – 31 maja 2011
Wernisaż 15 kwietnia 2011 o godz. 18.00